Najistotniejszy cel naszej wyprawy miał miejsce 1 września. Już o 4:30 znaleźliśmy się na Westerplatte, a właściwie przed bramkami BOR-u. Niestety cześć z nas nie mogła uczestniczyć w uroczystości od początku z powodu długiej kolejki do rewizji. Całość rozpoczęła się symbolicznym wystrzałem przypominającym ten z 1939 roku oraz odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego.
Nadszedł czas przemówień. Jako pierwszy głos zajął prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz. Poruszył on bardzo ważną tematykę honoru, który według niego jest rzeczą najważniejszą. Do tej wypowiedzi odwołał się Prezydent RP Lech Kaczyński. Przybliżając tragiczną historię września ’39 zwrócił uwagę na to, że to nie Polska powinna się uczyć pokory i odczuwać wstyd. Głos zabrali również premier Donald Tusk i arcybiskup Sławoj Leszek Głódź.
Odbył się też Apel Poległych odczytany przez wiceadmirała marynarki wojennej Andrzeja Karwetę. Tradycyjne został on zwieńczony salwami honorowymi, które wywarły silne wrażenie w scenerii wschodzącego dnia i przejmującej ciszy.
Najsilniejsze emocje wzbudził w nas jednak krótki apel wygłoszony przez osobę, której słowa w tym miejscu mają szczególną moc, kpt. Ignacego Skowrona – obrońcę Westerplatte. Przedstawił zebranym dwie najistotniejsze według niego kwestie – obronę polskich granic i niedopuszczenie ponownie do koszmaru, jakim jest wojna.
Kwiaty pod pomnikiem bohaterskich obrońców Westerplatte złożyli m.in. przedstawiciele miasta i RP, organizacji kombatantów, polityków oraz harcerzy. Ostatnim punktem porannej części uroczystości było otwarcie wystawy Muzeum II wojny światowej pt. „Westerplatte: kurort - bastion – symbol”. Wracając do autokaru oddaliśmy hołd obrońcom Westerplatte, składając symboliczną wiązankę pod ich grobami. Pomimo niewyspania i zimna, czułyśmy się wyróżnione i bardzo zadowolone z faktu, że mogłyśmy się tam znaleźć.